Ryzyka „pop-psychologii” i diagnozowania w social media
„Pop-psychologia”, coraz bardziej powszechna w mediach społecznościowych, nadmiernie upraszcza złożone koncepcje psychologiczne, redukując je często do łatwych do przyswojenia frazesów. Prowadzi to m.in. do szeroko rozprzestrzenionych błędnych interpretacji ludzkiego zachowania. Tymczasem diagnozowanie w sieci nie bierze pod uwagę tego, jak złożony jest człowiek, przy jednoczesnym sprowadzaniu skomplikowanych procesów do terminów psychologicznych, ale bez ujmowania ich w szerszej perspektywie.
O niebezpieczeństwach związanych z pseudonaukowymi przekonaniami i nadmiernie uproszczonymi interpretacjami zjawisk psychologicznych mówią m.in. badania przeprowadzone przez profesora psychologii Scotta Lilienfelda. Na przykład termin taki jak „narcyz” jest używany bardzo swobodnie, bez uwzględnienia szczegółowego kontekstu, choć zjawisko to wymaga profesjonalnej diagnozy. Taki trend sprzyja nieporozumieniom dotyczącym obszaru zdrowia psychicznego i zachęca ludzi do postrzegania siebie lub innych w sposób niepoparty naukowymi faktami.
Warto zauważyć, że użytkownicy social mediów w przytłaczającej większości nie są specjalistami z dziedziny zdrowia psychicznego. Sparowane z tym bezrefleksyjne zaufanie do treści, z którymi spotykamy się w sieci, a także wiara we własne, nierzadko niepoparte wystarczającymi dowodami interpretacje, może prowadzić do krzywdzącego etykietowania. Media społecznościowe nie dostarczają nam bowiem niezbędnej do tego typu osądów głębi i wystarczającego dialogu, co bardzo często prowadzi do pochopnego „przylepiania łatek”.
Dlaczego etykietowanie innych osób może być szkodliwe?
Używanie etykiet do określania tego, jak zachowują się inni ludzie, oraz jacy są, ma wiele negatywnych skutków:
- Nadmierne upraszczanie i wzmacnianie uprzedzeń
Kiedy etykietujemy kogoś, określając go np. mianem „narcyza” czy „osoby toksycznej”, stosujemy skróty poznawcze, które upraszczają złożoność ludzkiego zachowania. Mamy do czynienia z podstawowym błędem atrybucji, opisanym pierwotnie przez Lee Rossa. Jest to sytuacja, w której działania przypisujemy cechom osobowości i charakterowi danej osoby, zamiast brać pod uwagę czynniki sytuacyjne lub kontekst. Na przykład ktoś, kto jest asertywny w danym momencie, może otrzymać łatkę „narcyza”, mimo że jego zachowanie może być np. determinowane stresem lub błędną komunikacją albo być pojedynczą, odosobnioną reakcją na daną sytuację. Tego typu etykiety ignorują dynamiczną naturę ludzkiego zachowania i osobowości, co może prowadzić do uprzedzeń.
- Błędne stosowanie terminów klinicznych
Etykiety diagnostyczne, takie jak „narcystyczne zaburzenie osobowości” czy „zaburzenie osobowości typu borderline”, są złożonymi konstruktami opracowanymi w oparciu o badania naukowe i kliniczne. Wymagają one także każdorazowej, profesjonalnej oceny w celu potwierdzenia, przy czym nawet specjaliści muszą ostrożnie podchodzić do diagnoz, biorąc pod uwagę kontekst, czas trwania i intensywność objawów. Gdy terminy te są używane swobodnie, tracą swoje znaczenie i mogą stygmatyzować zachowania, które nie spełniają kryteriów klinicznych. Na przykład ktoś może od czasu do czasu wykazywać zachowania egocentryczne, ale nie musi to oznaczać, że cierpi na zaburzenie osobowości. Nadużywanie takich terminów podważa również przeżycia osób, które realnie zmagają się z tymi zaburzeniami, trywializując ich doświadczenia i przyczyniając się do społecznego napiętnowania.
- Etykiety jako „samospełniające się przepowiednie”
Badania sugerują, że etykietowanie innych osób może kształtować nie tylko sposób, w jaki wchodzimy z nimi w interakcje, ale także ich zachowania. Zjawisko to opisuje efekt Pigmaliona, opracowany przez Rosenthala i Jacobsona, wskazujący, że oczekiwania jednych ludzi mogą wpływać na zachowanie innych. Jeśli określimy kogoś mianem „toksycznej osoby”, możemy podświadomie traktować ją w sposób, który wywołuje reakcje negatywne lub obronne, wzmacniając nasze początkowe założenia. Jeśli założymy, że ktoś podejmuje się manipulacji, możemy traktować go z podejrzliwością, co w odpowiedzi może wywołać zachowania defensywne lub wrogie. W ten sposób etykietowanie może stworzyć błędne koło, w którym zachowanie, którego oczekujemy, staje się zachowaniem, które rzeczywiście otrzymujemy.
- Ograniczanie empatii i zrozumienia
Etykiety mają charakter redukcyjny – skupiają się na jednym, wybranym aspekcie i ignorują szerszy kontekst życia i doświadczeń danej osoby. Tymczasem z badań nad empatią i przyjmowaniem perspektywy płynie jasny wniosek – zrozumienie myśli, uczuć i motywacji innych wymaga od nas wyjścia poza powierzchowne osądy. Na przykład ktoś, kto wydaje się dążyć do kontrolowania najbliższego otoczenia, w rzeczywistości może działać w ten sposób z powodu strachu lub potrzeby zachowania bezpieczeństwa w danej sytuacji. Określając taką osobę mianem „toksycznej”, wyłączamy empatię, co w rezultacie uniemożliwia nam zrozumienie jej głębszych potrzeb lub pierwotnej przyczyny jej zachowania.
- Negatywna dynamika w relacjach
Gdy nadajemy komuś negatywną etykietę, na ogół dochodzi do eskalacji konfliktu, zamiast jego rozwiązania. Według badań Gottmana i Silvera, krytyka i pogarda to dwie najbardziej szkodliwe dynamiki w relacjach. Etykiety są z natury osądzające i tworzą poczucie moralnej wyższości u stosującej je osoby. Może to prowadzić do zachowań typu „My kontra oni”, w których jedna osoba czuje się niesprawiedliwie krytykowana, a druga – usprawiedliwiona w swoim osądzie. Zamiast wspierać otwartą komunikację lub wzajemne rozwiązywanie problemów, etykietowanie prowadzi do obwiniania i wprowadza dystans emocjonalny, niszcząc jednocześnie zaufanie i poczucie intymności.
Trzy strategie komunikacji bez etykietowania
W porównaniu z praktyką etykietowania, o wiele bardziej konstruktywne jest koncentrowanie się na konkretnych zachowaniach oraz ich skutkach. Takie podejście zachęca do zrozumienia i zmiany zachowania bez uciekania się do nadmiernego upraszczania lub osądzania. Wsparcie w stosowaniu tej metody mogą zapewnić następujące techniki:
- Skupianie się na zachowaniu, a nie na charakterze
Zamiast przypisywać komuś stałą cechę, opiszmy konkretne zachowanie i jego wpływ na nas. Przenosi to rozmowę z poziomu obwiniania na poziom zrozumienia.
Przykład: Zamiast: „Jesteś taki kontrolujący!”, spróbuj powiedzieć: „Kiedy decydujesz o rzeczach bez pytania mnie o zdanie, czuję się wykluczony. Czy możemy w przyszłości wspólnie omawiać decyzje?”.
Technika ta jest zakorzeniona w Porozumieniu bez Przemocy, które kładzie nacisk na obserwację zamiast ocen, co ogranicza reakcje obronne i wspiera wzajemne zrozumienie.
- Stosowanie określenia „ja” do wyrażania uczuć
Używanie określenia „ja” zmniejsza ryzyko, że druga osoba mogłaby poczuć się zaatakowana.
Przykład: Zamiast: „Zawsze wszystko sprowadzasz do siebie!”, powiedz: „Czuję się ignorowany, gdy nasze rozmowy skupiają się tylko na Twoich doświadczeniach. Chętnie podzielę się tym, co mi leży na sercu”.
Technika ta zachęca do brania osobistej odpowiedzialności za swoje emocje i zachęca do współpracy, a nie do obwiniania.
- Wyznaczanie granic z zachowaniem szacunku dla drugiej osoby
Jeśli czyjeś zachowanie wpływa na nas negatywnie, ważne jest, by wyznaczyć granice bez uciekania się do negatywnych etykiet. Granice powinny koncentrować się na naszej reakcji, zamiast na próbach kontrolowania drugiej osoby.
Przykład: Zamiast: „Jesteś toksyczny i nie mogę już sobie z tym poradzić!”, powiedz: „Cenię naszą relację, ale potrzebuję trochę przestrzeni, gdy rozmowy stają się zaognione. Chętnie wrócę do tego tematu, gdy oboje się uspokoimy”.
Technika ta ma na celu ochronę dobrego samopoczucia przy jednoczesnym zachowaniu szacunku dla drugiej osoby.
Mózg a zniekształcenia poznawcze i uproszczenia
Może się zdarzyć, że etykietowanie nie wynika ze złej woli, ponieważ nasz mózg stara się upraszczać sądy i myślenie o różnych zjawiskach, aby oszczędzać energię. Z tego powodu powstają zniekształcenia poznawcze i uproszczenia, od których już tylko krok do etykietowania. Zjawisko to może przynieść wiele szkód osobom w naszym otoczeniu, a także nam samym. Warto więc z uważnością przyglądać się własnym myślom. Ważne jest również, by pamiętać, że profesjonalna diagnoza zaburzeń psychicznych to zadanie dla specjalistów – psychologów i psychiatrów.
Bibliografia:
- Lilienfeld S. O., Lynn S. J., Ruscio J. & Beyerstein B. L., 50 Great Myths of Popular Psychology: Shattering Widespread Misconceptions about Human Behavior, Wiley-Blackwell, 2010.
- Dimaggio G., Lysaker P. H., Carcione A., Nicolo G. & Semerari A., Know yourself and you shall know the other... to a certain extent: multiple paths of influence of self-reflection on mindreading, Consciousness and cognition, 17(3), 778–789, 2008, https://doi.org/10.1016/j.concog.2008.02.005
- Rosenthal R. & Jacobson L., Pygmalion in the classroom. The Urban Review, 3(1), 16–20, 1968, https://doi.org/10.1007/BF02322211
- Batson C.D., Lishner D. & Stocks E., The empathy-altruism hypothesis, The Oxford handbook of prosocial behavior, 259-281, 2015.
- Gottman J. M. & Silver, N., The seven principles for making marriage work: A practical guide from the country's foremost relationship expert, Three Rivers Press, 1999.
- Rosenberg, M. B., Nonviolent communication: a language of life, 2nd ed, Encinitas, CA, PuddleDancer Press, 2003.
- Gordon T., Parent Effectiveness Training: The proven program for raising responsible children, Three Rivers Press, 2003.
- Cloud H. & Townsend J. S., Boundaries: when to say yes, how to say no to take control of your life, Updated and expanded [edition], Grand Rapids, Michigan, Zondervan, 2017.